Każdego dni prześladuje mnie pech,
czy to ktoś na górze zesłał mi cię za mój grzech?
Nie ma już nas i nie będzie o tym wiem,
kiedyś wpatrzona byłam w ciebie a dziś żałuje.
Pozostały mi tylko szare zdjęcia,
wiem że ludzie pamiętają a ja chce już przestać.
Powtarzałeś ciągle że jestem twoją miłościom,
lecz to co mówiłeś było zwykłą litością.
Nienawidzę gdy ktoś karmi mnie kłamstwami,
nawet nie wie jak to może zranić.
Po co mam chwycić cię za rękę i tak nie wróci
to co było piękne.
Los wyrzucił nas na morze bólu i cierpienia,
zamiast starać się to zmieniać szukaliśmy schronienia.
Jak bezdomni szukaliśmy miejsca w którym ktoś będzie
mógł o nas pamiętać.
Już zmienieni poszukujemy szczęścia
by zapomnieć, znaleźć cel i usłyszeć śmiech dziecka.
Bez umiaru chcemy odkryć całą prawdę.
Obudziłam się dopiero po dwóch latach
sama w siebie skierowałam na ląd.
Teraz pragnę tylko uciec stąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
:)