niedziela, 25 stycznia 2015

Miłość bez granic

Miłość bez granic .
Niekiedy jeden zły wybór jest w stanie zadecydować o naszym życiu,nie zastanawiałam się nigdy nad tym co kiedyś będzie, wolałam pozostawić wszystko losowi by zaplanował mi tą jedną wielką miłość.
Nigdy nie przejmowałam się tym co ludzie do mnie mówią,może miało to jakieś swoje odbicie na moje życie ale mówiłam że kiedyś na pewno pojawi się ta odpowiednia osoba.
Która sprawi że w końcu  będę się uśmiechać i zrozumiem więcej rzeczy.
Miłość dla mnie jest bardzo ważna czasami nie zauważam jej a jest zawsze i otacza mnie od najbliższych mnie osób.
Nie szukałam nigdy jej na siłę pojawiła się tak nagle zabierając mnie w całkiem inny świat,zamknęła  moje prawdziwe życie i otworzyła kolejne drogi z których nie potrafiłam skorzystać.
Potrafimy się zaślepić jedną osobą aż tak mocno że nie doceniamy tego co mamy.
Wracałam tego dnia do domu nie był to jeden z wielu najlepszych dni miałam ochotę zamknąć się w sobie nie myśleć o niczym,nie pamiętam już co mnie tak zezłościło zwykły zły dzień to nie był nerwy stale dawały znaki.
Weszłam na jedną stronę w internecie gdybym tego nie zrobiła moje życie potoczyło by się całkiem inaczej nie zawładnął byś nim wcale.
Nie było też idealnie  nie zaczynaliśmy  rozmowy jak normalni cywilizowani ludzie przemawiała  mną wtedy tylko złość do całego otaczającego mnie świata.
Padały słowa których zawsze żałowałam,wiem że to nie było mądre i nie wiedziałam wtedy jak mam cię przeprosić.
Nie za bardzo umiałam przyznać się do tego że źle zrobiłam,szukałam innej drogi by jakoś zmienić temat lecz ty i tak wiedziałeś że coś jest nie tak.
Pierwszy dzień pisania był dla mnie bardzo interesujący,wydawało mi się że jeszcze nigdy z nikim tak dobrze się nie dogadywałam i pomimo wielu słów złych i tak wyszła nam ta rozmowa.
Cały wieczór przesiedziałam rozmyślając jaki jesteś tak na prawdę w życiu,czy taki jakim mi się pokazałeś?
 Czuły romantyczny i miły dla wszystkich?
Nie miałam żadnych  zastrzeżeń co do twojej osoby.
Kolejny dzień już moja naiwność zaczynała działać na twoją korzyść, tymi słodkimi czarującymi słówkami dałeś radę bardzo szybko mnie oczarować swoją osobą.
Zaimponowałeś mi aż w nadmiarze zaczęłam  się stale przejmować tobą zaniedbując wszystko co było dla mnie ważne.
Wiedziałam że mogę zawsze się przed tobą otworzyć a ty opowiadałeś mi już od razu o swoich znajomych i rodzinie tak jak byśmy się znali całe życie.
Każde nawet małe minki przesyłane przez strony internetowe od ciebie sprawiały mi ogromną radość byłam trochę zakłopotana i nie do końca wiedziałam co mam zrobić z tym wszystkim.
Po woli zaczęłam czuć coś do ciebie,przez tą twoją szczerość nie bałam ci się zwierzać ,śmiałeś się wtedy co ja i płakaliśmy razem gdy nadchodziły złe dni.
Nie rozumiałam dlaczego stale mówiłeś że to co do siebie czujemy nie jest takie ważne,powtarzałeś stale że i tak nam nie wyjdzie i nie ma sensu nawet spróbować.
Po zawsze załamujących mnie słowach stawałeś się coraz milszy, jak byś czuł że to co mówisz w pewien sposób mnie dotknęło.
Pisaliśmy cały tydzień od rana do wieczora ciężko było rozdzielić mnie z laptopem i telefonem w szkole byłam stale nieprzytomna brak skupienia to nie były moje najgorsze problemy.
Wiedziałam że to ostatni rok i musiało iść mi jak najlepiej a w zamian tego całe życie zaczęło mi się sypać.
Wbijałam sobie rzeczy które wcale się nigdy nie przytrafiły byłam coraz bardziej uzależniona od jego słów aż zdecydowałam sikę na to spotkanie .
Spóźnił się ponad godzinę czasu byłam totalnie załamana ale jak już się pojawił cała złość przeminęła .
Pojawiły się słowa zwątpienia może to nie on?
Czemu mam spróbować?
Chciałam jak najszybciej uciec i zakopać się pod ziemie lecz nie była bym do końca z nim szczera a to najbardziej w życiu ceniłam.
Stale się patrzyłeś na mnie i pomimo tego że uciekałam wzrokiem we wszelkie możliwe kierunki nie umożliwiałeś mi tego.
Po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do twojej obecności wystarczyła mi tylko ta nasza droga przez długi las pełna wygłupów i rozmowy.
Specjalnie wybrałeś tą najdłuższą,nie wiem co we mnie wstąpiło nigdy przedtem się tak nie zachowywałam na mojej twarzy ciągle pojawiał się uśmiech.
Przy tobie zapomniałam o wszystkich moich problemach jak by pojawił się inny świat i wszystko po za tobą zniknęło .
Serce biło mi bardzo mocno wmawiałam sobie że jesteś właśnie tym jedynym.
Doszliśmy do ciebie pomimo dużej różnicy między nami potrafiliśmy się dobrze dogadać.
Dzień minął nam szybko nawet nie patrzeliśmy na zegar a już tak szybko trzeba było się rozstać.
Dzięki temu dniu zrozumieliśmy więcej i zaczęliśmy  rozmawiać coraz więcej.
Spotkania było coraz bardziej wyregulowane a odległość ciągle taka sama.
Musieliśmy jakoś rozdzielić nasz czas pomiędzy rodzinę przyjaciół i naszego związku.
W szkole coraz bardziej się nie układało na lekcjach pisałam stale do ciebie wiadomości  drażniąc przy tym wszystkich nauczycieli.
Przerwy i każda wolna chwila wyglądała stale tak samo,dostałam obsesji  na twoim punkcie.
Znajomi stale mi powtarzali że powinnam się rozluźnić i nie przejmować się tak tym co do mnie mówisz.
Od początku każdy mnie z twoich znajomych ostrzegał jaki jesteś,że nie potrafisz żadnej dziewczyny pokochać takiej jaka ona jest tylko się zabawiasz nimi i pozostawiasz na boku.
Nie chciałam im wierzyć wydawało ciągle mi się że albo mają coś do mnie lub po prostu chcą nas ze sobą za wszelką cenę rozdzielić.
Mijały dni gdy byliśmy oficjalnie już parą wszyscy  musieli się z tym pogodzić czy im się to podobało czy nie kochaliśmy się najmocniej na świecie.
Byłam najszczęśliwsza starałam się zrobić wszystko by ci najmocniej zaimponować ,czas mijał a ja coraz bardziej za tobą tęskniłam  nie przeszkadzało mi to że chorujesz jestem zdania że nie ocenia się ludzi po tym jak wyglądają tylko liczy się ich wnętrze.
Próbowałam sprawić byś był bardzo szczęśliwy, ciągle czegoś mi w domu brakowało starałam się sobie  na siłę znaleźć miejsce w którym będę się czuła w końcu do końca spełniona.
Każdego dnia pisaliśmy coraz więcej całe noce spędzone pisząc ze sobą uśmiechanie się do laptopa było czymś wyjątkowym.
Nawet rodzice którzy zaganiali nas do spania nie dali rady nas rozdzielić.
Myśleliśmy i powtarzaliśmy sobie stale że to szczęście że na siebie trafiliśmy,chcieliśmy dawać wszystko od siebie by ta druga połowę  odczuwała że ją kochamy.
Niekiedy te najmniejsze gesty znaczą dla nas najwięcej.
Jeden uśmiech potrafi  sprawić że chce się do tej osoby iść ponad wszystko.
Wydawało mi się że od czasu gdy zaczynaliśmy chodzić ze sobą wszystko nabiera kolorów.
Dowiadywałam się coraz nowszych rzeczy od ludzi,zawsze starałam się ciebie wybronić powtarzając im że nie mają się wtrącać w nieswoje sprawy.
Od tego czasu tak naprawdę zaczęły się dziać nasze problemy.
Przyjechałam do ciebie parę dni później,siedziałam w pokoju i czekałam aż wrócisz i poświęcisz mi trochę twojego czasu.
Chodziłam bezustannie po twoim pokoju nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,byłam kompletnie sama a ty zostawiłeś włączonego laptopa.
Pokusa sprawdzenia czy wszyscy wokoło mnie mówią mi prawdę była ogromna.
Starałam się tego nie robić, wiedziałam że w miłości musi być zaufanie i nie powinniśmy się sprawdzać.
Usiadłam się na bujanym fotelu z nudów dopadało mnie kompletne zmęczenie.
Wiedziałam że będę jeszcze czekać na ciebie ponad pół godziny,stwierdziłam że nie ma sensu siedzieć i się wynudzać bo to mocniej mnie męczyło.
Poszłam na chwilę do kuchni a gdy wracałam usłyszałam że ktoś do ciebie stale wypisuje,siedziałam i myślałam czy otworzyć wiadomość.
Aż się w końcu skusiłam gdy przeczytałam wiadomości od Natalii zdawało mi się że mój świat właśnie się rozpada.
I chociaż załamałam się całkowicie weszłam  w archiwum twoich rozmów.
Nie była ona jedyną osobą z którą flirtowałeś, pojawiało się coraz więcej rozmów od kilka nastu dziewczyn.
Mówiłeś im to samo co na początku naszej znajomości mi że bardzo ci zależy by je poznać,są wyjątkowe i nigdy nie trafił na taką dziewczynę.
Potrafiłeś każdą oczarować tak jak chciałeś.
Napisałam z twojego konta do Natalii wzięła  mnie za kompletną wariatkę,wyjaśniłam jej kim dla ciebie jestem a ona wzięła  to z twojej strony za głupi żart,pomyślała że nie chcesz się z nią już zadawać i w taki sposób chcesz usunąć waszą znajomość.
Pomyślałam sobie może to lepiej przynajmniej się od ciebie odczepi i będę miała ciebie w końcu tylko dla siebie.
Moja zazdrość o ciebie była coraz bardziej chora tak samo jak miłość którą mnie darzyłeś .
Usunąłeś rozmowę  z nią z archiwum chciałam to jakoś z tobą wyjaśnić zaraz jak wrócisz do domu.
Na samym wejściu wyczułeś że coś się stało,zacząłeś  coraz bardziej mi słodzić czułam że starasz się coś jeszcze przede mną  ukryć.
 Zaproponowałeś byśmy poszli gdzieś sami na spacer nie myślałam tylko od razu się zgodziłam było to dobre rozwiązanie nie miałam zamiaru zaczynać kłótni przy twoich rodzicach bo znowu bym usłyszała że zaczynam kłótnie a ty nie możesz się denerwować i  jak zwykle była bym najgorsza.
Szliśmy lasem chciałeś mi pokazać jakieś nowe miejsce w którym jeszcze u ciebie nie byłam gdy starałam się wejść na  temat twoich wiadomości jakie wypisujesz z innymi dziewczynami od razu zmieniałeś temat.
Doprowadziłeś mnie do jakiejś łąki tłumaczyłeś  że to twoje ulubione miejsce na przemyślenia.
Nie chciało mi się iść dalej usiadłam się z nadzieją że w końcu przyjdziesz i mnie wysłuchasz.
No ale oczywiście jak zwykle na budce leśniczego pojawili się twoi znajomi i nie umożliwili mi przeprowadzenie z tobą poważnej rozmowy.
Wiedziałam że zrobiłeś to specjalnie,miałam ochotę iść pieszo do domu chodź było do mnie bardzo daleko.
Po długim wyczekiwaniu w końcu podszedłeś  do mnie tak jak by się nic nie stało zacząłeś  się przytulać a gdy już zrozumiałeś że nie mam ochoty wcale już z tobą rozmawiać zacząłeś się dopytywać o co mi chodzi i dla czego jestem na ciebie obrażona.
Potrafiłeś bardzo dobrze grać,zawsze nabierałam się na twoje łzy.
Zacząłeś się tłumaczyć że to nie ty tylko twoi koledzy piszą wiadomości do innych dziewczyn z tego konta.
Moja naiwność była duża bo od razu w to ci uwierzyłam i zachowywałam się od razu jak by nigdy nic się nie stało.
Wieczór coraz szybciej się zbliżał i musieliśmy się rozstać.
Było mi strasznie ciężko jechać do domu i pozostawić cię tak samego,zawsze wyjaśniałeś że jeśli będziemy mieli chwile czasu od razu się spotkamy.
I znowu w domu wracałam do szarej rzeczywistości rozmyślając tylko o moim ukochanym.
Jednak ciągle coś nie dawało mi spokoju,miałam jakieś uczucie że coś dzieje się nie po mojej myśli.
Wyjaśniałam sobie że jestem zazdrosna i muszę jakoś postarać się bardziej panować nad swoim zachowaniem.
Postanowiłam że od tego momentu nigdy nie będę słuchać ludzi co do mnie mówią bo stale próbują nas ze sobą skłócić  a dużo im nie brakowało by dopiął by swojego planu.
Za każdym razem gdy byłam w domu strasznie cierpiałam z braku ukochanej osoby przy mnie,trzęsło mnie od środka stale brakowało mi twojego głosu i tych słodkich słówek którymi ciągle mnie oczarowywałeś .
Czułam że ten  świat należy tylko do nas dwóch i wszystko co zrobimy razem jest i będzie wyjątkowe.
Pierwsze dwa miesiące byłeś idealny,rozmawiałeś z moimi rodzicami tak jak byś całe życie ich znał,za wszystko stale przepraszałeś nawet jeśli niczego nie zrobiłeś.
Nasze przygody wyglądały czasami jak sceny wyciągnięte z zagranicznego filmu.
 Potrafiliśmy w najgorszej pogodzie w mieście gdy na dworze deszcz padał tak mocno jak nigdy przedtem a temperatura ochładzała wszystkich naszych znajomych biegać w krótkim rękawku na deszczu.
Uśmiechając się do siebie jak małe dzieci,szepcząc ciągle przy tym jakieś miłe słówka ,nie przeszkadzało nam jak wyglądamy wtedy.
Nawet jeśli cały makijaż spływał mi z twarzy a nasze ubrania wyglądały jak by pralka  ich nie wypukała  bawiliśmy się w takich momentach coraz bardziej.

I coraz mocniej czuliśmy do siebie tą chemie która była między nami.
Wpadłeś pewnego dnia na pomysł by nasi rodzice się zapoznali,wyjaśniałeś że to nam pomoże i przestaną się nas czepiać że spędzamy ze sobą tyle czasu i nic po za byciem razem nie robimy.
Zdawało mi się wtedy że to wszystko ma w naszym życiu sens podejmowanie pochopnych decyzji bez chwili namysłu.
Na samom myśl o powrocie do pustego pokoju siedzenia w nim całkiem samej robiło mi się niedobrze.
Brakowało mi stale jego dotyku odgłosów chodzenia i nawet najcichszych słów jakie do mnie szeptał.
Spotkania nasze przebiegały coraz częściej wydawało mi się że jest coś nie tak w tym związku ale nie chciałam rozpoczynać ciągłych awantur.
W szkole nie było też idealnie nie potrafiłam pogodzić związku z nauką.
Gdy tylko siedziałam w ławce dusiło mnie od środka stale przeczuwałam że dzieje się coś złego.
Wkurzało mnie wszystko co było w pobliżu a najbardziej jedna koleżanka która stale obracała się do tyłu i spoglądała na mnie tępym wzrokiem jak bym jej coś zrobiła.
Byłam o nią trochę zazdrosna wmawiałam stale sobie w podświadomości że odebrała mi moją najlepszą przyjaciółkę z dawnych lat z którą się tak zawsze świetnie dogadywałam i w każdej wolnej chwili chciałam jej dogryźć za to.
Siedziałam w ławce i spoglądałam na innych uczniów wychodzących i kończących już lekcje,zazdrościłam tym wszystkim parą które się tak świetnie dogadywali ale wiedziałam że to tylko gra pozorów.
W każdym związku są wzloty i upadki ale najważniejsze było dla mnie by wytrwać pomimo tych niepowodzeń.
Nie jestem człowiekiem który się szybko poddaje i rezygnuje z robienia tego co się kocha,walczę całe życie o wszystko na czym tak bardzo mi zależy.
Całe zajęcia przesiedziałam i przemyślałam zdałam sobie sprawę że nigdy przedtem nie trafiłam na takiego chłopaka dla którego była bym w stanie wszystko zrobić.
Postanowiłam dać mu jeszcze szanse na poprawienie się i nie skreśliłam całego starania.
Nie byłam też bez winy zaczęłam zmieniać po trochu swoje zachowanie w stosunku co do jego osoby.
Zaczęłam starać się być coraz milsza dla niego siedzieliśmy u mnie w domu i nie zwracałam już nawet uwagi na jego głupie odzywki robiłam wszystko co mogłam by nie wybuchnąć.
Włączyłam telewizor nie mogłam wytrzymać już zaczął mi zarzucać coś że go zdradzam.
Musiałam jak zwykle zacząć się przed nim tłumaczyć że to co jego koledzy o mnie mówią to nie jest prawda,prosiłam by chociaż raz mi zaufał a nie kolegą którzy za jakiś czas powiedzą mu że znudził się im i czas zmienić kogoś w grupie a na pożegnanie słowo papa.
Po godzinie uwierzył mi ale znowu były słowa że jeśli jeszcze jedna osoba mu takie coś powie to w inny sposób ze mną to wyjaśni.
Nawet się nie przejęłam tym ważne było że ja wiedziałam że nic złego nie robię a jeśli jego znajomym coś się nie podobało mogli mi powiedzieć to prosto w oczy a nie robić jakieś głupie zagrywki.
Wiedziałam że nie jestem idealna i popełniam wiele błędów ale nie aż takich.
Siedziały we mnie twoje słowa nie przejmowałam się tym że oni tak mówią,zabolało mnie bardzo to że w to uwierzyłeś.
Powiedziałam sobie trudno trzeba zacząć żyć dalej by  nie zniszczyć tego na czym nam tak bardzo zależy.
Wszystko wróciło do normy a zanim się spostrzegłam znów musieliśmy się rozstać.
Za mocno przyzwyczaiłam się do tego że stale jesteś przy mnie codzienne spotkania utkwiły w mojej podświadomości tak że nie umiałam oddychać samodzielnie nawet dnia bez ciebie.
Nastało parę dni ciszy z twojej strony nie odbierałeś ode mnie telefonów nie odpisywałeś na esemesy pomyślałam że masz już dosyć tego co jest i nie masz odwagi ze mną zerwać.
Pomimo że bardzo cierpiałam chciałam wykrzyczeć wszystko z siebie bo za bardzo mnie to bolało starałam się wyprzeć z pamięci wszystkie przykre chwile.
Nie wiedziałam jak mam się do wszystkich odzywać,znowu powrót do szarej rzeczywistości.
Szkoła problemy z lekcjami,pracami klasowymi i opuszczaniem zajęć lekcyjnych.
Na dodatek ta dziewczyna stale miała do mnie jakieś pretensje.
Dwa dni w tygodniu musiałam ją oglądać nie dosyć że na zajęciach praktycznych to w szkole.
Ale wiedziałam że się mnie trochę boi ,gdy za każdym razem na praktyce podchodziłam w jej stronę to odchodziła na bok ustępując mi miejsce.
Było to dla mnie dziwne ale po krótkiej chwili się przyzwyczaiłam,gdy byłyśmy same i ktoś nas spuścił choćby na minute z oczów znowu była kłótnia nie ważne o co bo szło o najdrobniejsze rzeczy jakie mogły być głupia łyżeczka lub tależyk.
Było to dziecinne zachowanie z naszej strony ale nikt przez te głupstwa nie zostawiał nas  byśmy się nie pobiły.
Po czterech dniach mój chłopak przypomniał sobie że ze mną jeszcze chodzi bo w końcu się do mnie odezwał z taką łaską jak by to wszystko musiało tak wyglądać,tłumacząc mi że to moja wina i powinnam go przeprosić za zachowanie.
Byłam tak bardzo zaślepiona miłością że uwierzyłam mu w to i od razu jak przyjechał starałam się być coraz być dla niego milsza.
Powiedziałam mu wszystko co się stało na praktyce,powiedział mi że to nie jest moja wina i zaczął nastawiać mnie wrogo na moją koleżankę.
Kazał mi pierw poczekać jeden jeszcze dzień jeśli będzie dla mnie taka sama to nie mam w ogóle z nią rozmawiać.
Przyszedł nowy dzień i znowu praca szłam tam z wielkim żalem że muszę i niechęcią.
Ale no cóż chciałam zobaczyć czy to tylko jej jeden zły dzień czy w ogóle jest taką osobą.
I znowu okazało się że nie jest tak łatwo jak myślałam poszło kolejny dzień o byle co więc odpuściłam sobie z nią znajomość.
Przyszedł tego dnia po mnie gdy ją od razu zobaczył zaczął dopytywać się kto to jest,jak ma na imię?itp.
 Ciśnienie mi skoczyło nie wiedziałam co mu powiedzieć byłam szczęśliwa że przyjechał ale to szczęście zakrywała zazdrość.
Odepchnęłam  go od siebie i powiedziałam że skoro tak bardzo się nią interesuje to ma ze mną zerwać i pójść sobie do nowej koleżanki.
Od razu zaczął mówić że nie interesuje go ona wcale i widać że jest jakaś pusta nie warto się  nawet nią przejmować.
Przez głupie zaczepki przeszedł mi smutek i zaczęliśmy  się przez całą drogę do domu wygłupiać jak by nic się nie stało.
Przez to że był u mnie znowu poszłam do szkoły nie wyspana i nieprzygotowana przed salą lekcyjną usiadłam się i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić.
Już i tak nie było idealnie a kolejna negatywna ocena niszczyła moje niewielkie szanse na przejście do następnej klasy.
Przyszła do mnie  byłam zdziwiona że chce mi pomóc i wyciągnęła  pierwsza do mnie rękę po tych wszystkich kłótniach ja bym nigdy do niej nie wyciągnęła  ręki na zgodę.
Ale zrozumiałam że nie zawsze jest tak jak mój chłopak sobie tego życzy
.Usiadła się tego dnia ze mną w ławce chciała mi pomóc pozytywnie napisać test ale gdy tylko wyszliśmy z klasy wzięłam  w rękę telefon i od nowa wszystko się zaczęło .
Nie potrafił zrozumieć tego że się uczę i nie zawsze mam czas by pisać ale znowu esemesy że się puszczam i jestem pewnie z innym w tej chwili.
Postanowił że mam robić zdjęcia wszystkich sprawdzianów i kartkówek które mamy z datami by mu pokazywać że nie jest tak jak ludzie o mnie mówią.
Zgodziłam się ślepa miłość była za mocna bym nie zgodziła, robiłam wszystko co tylko sobie życzył.
Każdy dzień zaczynał się tak samo pobudka  o siódmej rano i rozmowa przez telefon o naszej miłości,pomimo tego że ona po woli traciła sens chciałam wierzyć że będziemy ze sobą na zawsze.
Udawałam większość zachowania przy nim i pomimo tego że strasznie chciało mi się płakać uśmiechałam się w nie bo głos po to by nic nie wyczuł.
Coraz częściej chciał nocować u mnie bałam się że jak się nie zgodzę na to znowu się na mnie pogniewa i nie będzie się do mnie odzywać.
Strach w tym wszystkim był najgorszą moją wadą nad którą nie dało się wcale panować.
Nie wiem czemu mi tak bardzo na nim zależało,słyszałam wiele słów które mnie raniły i nie potrafiłam zrozumieć czemu jest dla mnie tak niemiły a i tak wracałam po więcej krzywd.
Rodzice i znajomi nie chcieli się od tej pory wtrącać za mocno w ten związek myśleli że to są zwykłe niepowodzenia i damy sobie jakoś radę damy,chwilowe kłótnie które za jakiś czas ucichną a później wszyscy będą mieli do nich pretensje.
Nie mogłam wytrzymać tej presji gdy szłam na praktyki i do szkoły myślami byłam całkiem gdzie indziej,wcale nie mogłam się skupić i odbiegałam od reszty w różnych tematach.
Czułam się inna jak bym nie pasowała wcale do reszty otoczenia,nie potrzebna stale sprawiająca wszystkim problemy.
Wmawiałam sobie coraz większe bzdury w które bardzo wierzyłam a on i tak się tym w ogóle   nie przejmował.
Po paru tygodniach zdałam sobie sprawę że to wszystko nie ma sensu nie byłam pewna tej miłości ale nagle przyszedł powiedział że tego wszystkiego żałuje i chce dać nam jeszcze jedną szansę.
Za mocno byłam nim zauroczona by powiedzieć słowo nie,ale od tego momentu zachowywał się dokładnie tak samo jak na początku naszego związku czuły,romantyczny dający mi szczęście takie jak na nie oczekiwałam.
Nie ufałam mu tak samo jak na początku zniszczył we mnie tą całą radość jaka była.
Zrozumiałam że muszę coś w sobie odbudować,zacząć być szczęśliwa tak jak przedtem,wariować i śmiać się z byle jakiego powodu.
Pojechałam znowu do niego ale wszyscy  siedzieli z nami w pokoju więc  poszliśmy na spacer.
Biegałam i śmiałam się jak małe dziecko  nie martwiąc się o nic.
Nie zależało mi na niczym tak mocno jak na nim,denerwowali mnie stale  moi znajomi,starali się mi wyjaśnić że to nie jest chłopak dla mnie.
Nawet gdy osoby które kocham mówiły że powinnam sobie odpuścić starałam się wtedy mocniej,nawet nie wiem czy dla tego że chciałam im zrobić nazłość czy byłam aż tak zakochana?.
Często wymykałam się z domu by się odprężyć i nie myśleć o tym co się dzieje w moim życiu.Nastroje się stale zmieniały radość zakrywała złość ona potrafiła we mnie zniszczyć wszystko.
Charakterem stawałam się coraz bardziej uparta każde wyjście z domu mnie uspakajało chciałam chociaż trochę przemyśleć te zachowanie ale po powrotach do domu było zawsze coraz gorzej niż przed wyjściem.
Chodziłam po pokoju i bezczynnie zastanawiałam się za co pokochałam taką osobę jak ty?.
Może za to że byłeś przy mnie i mogłam na tobie polegać.
Słyszałam wiele razy że miłość jest ślepa a jeśli ktoś się zakocha jest w stanie zrobić do drugiej połówki i kompletnie wszystko,nie ważne nawet jak by ją skrzywdziła to i tak będzie go kochała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

:)